Czy silniki spalinowe odejdą kiedyś do lamusa?

Czy silniki spalinowe odejdą kiedyś do lamusa?

Zmierzch silników spalinowych jest coraz bliższy i zaraz zastąpią je silniki elektryczne. To zdanie przewija się od jakiegoś czasu w mediach nie tylko tych poświęconych motoryzacji. Opinie na ten temat są wyraźnie podzielone, a osoby które się wypowiadają można podzielić na dwa obozy.

Pierwszy, który uważa, że dzisiejsze spalinówki wypadną z rynku około 2030 roku. Technologia się szybko rozwinie i będziemy jeździć wyłącznie autami na prąd lub alternatywne paliwa. Obecnie zarzuca silnikom spalinowym szybkie zużycie, skomplikowaną budowę, potrzebę stosowanie płynów eksploatacyjnych (oleje), hałas oraz stosunkowo niską sprawność.

Drugi obóz jest zupełnie innego zdania i wierzy, że znana nam dziś motoryzacja nie zmieni się przez kolejne dziesięciolecia. Dziś wytykają elektrykom słaby zasięg, wysokie ceny, marną odporność na skrajne temperatury i niedopracowanie, co skutecznie zniechęca do zmiany auta na elektryczne.

 Gdzie leży prawda? Prawda leży oczywiście po środku.

Nigdy nie będzie gwałtownego przeskoku. Tak jak dyliżanse powoli wypychały konie, a automobile zastępowały dyliżanse, tak  nagle nie przesiądziemy się na elektryki. Nawet jak Unia tak nam każe, bo jakaś tam siła w narodzie jest. Nikt ot tak nie zostawi swojego benzynowego Passata, żeby wsiąść do elektrycznej Tesli. To musi potrwać. Społeczeństwo musi się do tego przyzwyczaić, elektryki muszą spowszednieć. Obecnie zmienia się stereotyp powolnego elektrycznego auta dla ekologa. Dziś elektryk ma być szybki i piękny. Jeśli tylko ceny spadną tego typu pojazdy zawitają w naszych garażach.Początki

Żeby mówić cokolwiek, o czymkolwiek dobrze spojrzeć szerzej poza temat o którym się mówi – prościej: klapki z oczu. Żyjemy w kapitalistycznym świecie. Firmy motoryzacyjne to nie fundacje charytatywne (zresztą one też nie działają za darmo) tylko wielkie korporacje nastawione wyłącznie na zysk. Jeśli ktoś zainwestował duże pieniądze w dopracowaniu nowoczesnego silnika spalinowego z bezpośrednim wtryskiem, turbiną, super precyzyjnymi wtryskiwaczami oraz całą technologią oczyszczania spalin nagle tego nie porzuci. Każdy projekt MUSI się zamortyzować. Z drugiej strony nikt nie może sobie pozwolić na bycie w tyle, daleko za konkurencją. Z tego powodu firmy branży motoryzacyjnej nieśmiało wprowadzają „dodatkowe” elektryczne bądź hybrydowe modele.

Dobrym przykładem jest BMW i seria i. Nie przerobili dobrze sprzedającej się trójki ani piątki na stu procentowego elektryka. To by się nie sprzedało. Powstał zupełnie nowy samochód, którego wygląd przypomina raczej zawadiacki koncept, niż auto do codziennego rozjeżdżania naszych dziurawych ulic.

Czego się spodziewać w najbliższych latach?

Patrząc na wysyp hybryd i kilka nowości czysto elektrycznych uważam, że dla przeciętnego zjadacza chleba kolejnym krokiem jest silnik elektryczny wspomagający klasyczny motor. Nie jest to żadna nowość i dziś producenci tacy jak np. Honda, Toyota czy BMW oferują modele z takim rozwiązaniem. Na razie nie cieszą się ogromnym zainteresowaniem, ale to kwestia ceny.

Jest wiele koncepcji współpracy silnika elektrycznego i benzynowego. Najciekawszy obecnie oferuje Peugeot. Benzyniak zasila koła przednie jak w zwykłym aucie. Przy tylnych kołach umieszczone są dwa silniki elektryczne. Wszystkie mogą pracować jednocześnie, więc dodatkowo mamy napęd 4×4 dzięki któremu np. łatwiej podjechać pod ośnieżone wzniesienie. Elektryk może działać sam do prędkości 60km/h. Genialne rozwiązanie: Jedziesz w korku – silnik spalinowy nie działa, podsuwasz się tylko na elektrycznym. Chcesz przejechać 4km do sklepu? Po co używać spali nówki na krótkim dystansie? Jedziesz w trasę liczącą kilkaset km i nie masz czasu na dłuższe postoje? Nie przejmuj się małym zasięgiem elektryka, bo masz też zwykły motor benzynowy, który nakarmisz na każdej stacji paliwowej.

Epilog

Samochodów elektrycznych nie należy się bać. To nasza przyszłość, która nie musi być zła. Ograniczanie emisji spalin w mieście to dobry pomysł i chyba każdy się z tym zgodzi. W wyniku tego z czasem może dojść do całkowitego zakazu poruszania się na silniku spalinowym po centrach dużych miast. Cóż – wtedy będziemy poruszać się na silnikach elektrycznych, ale wyjeżdżając po za teren zbudowany uruchomi się motor benzynowy, wtedy… gaz w podłogę i niech obroty rosną! To co dziś zarezerwowane jest dla takiego samochodu jak BMW i8 za kilkanaście, może kilka lat będzie dostępne w małej Pandzie. Analogicznie: tak jak kiedyś turbiny spotykane były tylko w najdroższych sportowych autach tak dziś nawet najmniejszy Fiat z jednostką 0.9 TwinAir jest wspomagany sprężarką.

Ktoś zapyta: A co kiedy na świecie zabraknie taniej ropy? Mam nadzieję, że nie trzeba będzie zrezygnować z motorów spalinowych. Z czasem technologia wytwarzania syntetycznych paliw pozwoli na ich opłacalną produkcję na szeroką skalę. Będzie to ostoja dla petrol headów, których życie kręci się wokół ryku wydechów.

Szerokiej drogi i niech wasze baki zawsze będą pełne!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.